Archiwum kategorii: Hong Kong

Lantau 2008

Lantau to największa wyspa wchodząca w skład Hongkongu. Jest częściowo niezamieszkała i bardzo zróżnicowana. Świetnie skomunikowana z resztą metropolii. Znajdziemy tu plaże, park narodowy, wioskę rybacką z domami na palach oraz takie cywilizacyjne dobra jak port lotniczy i mniej dobre dobro czyli Disneyland. Jest także ciekawy i sporych rozmiarów buddyjski kompleks klasztoru Po Lin z posągiem siedzącego Buddy wykonanym z brązu. W ciągu godziny przy pomocy zwykłego miejskiego autobusu, jesteśmy w stanie, teleportować się z hałaśliwego i potwornie zatłoczonego centrum miasta w prosto zielony gąszcz albo na prawie pustą plażę z wodą ciepłą jak zupa, także mieszkańcom Hongkongu na prawdę jest czego zazdrościć, (ale z drugiej strony, jeśli prawie nie mają wolnego bo ciągle siedzą w pracy, mają mało czasu na te atrakcje a na urlop i tak wyjeżdżają za granicę). Pierwszym miejscem, które najłatwiej odwiedzić po przybyciu na wyspę, jest klasztor Po Lin do którego wprost z metra można dostać się kolejką linową. Z reguły nie korzystamy z tego typu atrakcji, tak też było tym razem. Widząc kolejkę linową do klasztoru można było nabrać przeczucia że jedziemy do religijnego disneylandu, na szczęście jednak w klasztorze panowała przyjemna spokojna atmosfera.

hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_001

Przed wejściem do buddyjskiej świątyni mijamy 4 strażników

hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_002

To także jeden z nich.

hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_003 Hongkong wyspa Lantau. Kompleks Wielkiego Buddy klasztor Po Lin. hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_005

hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_006
hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_007

Budda Tian Tan największy na świecie odlany z brązu wizerunek buddy. Kosztował bagatela 68 mln dolarów.

hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_008

Buddę otaczają wizerunku sześciu dew z darami ofiarnymi.

hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_009 hkg_hong-kong_lantau-klasztor-po-lin_010
hkg_hong-kong_lantau-wisdom-path_001

Na terenie klasztoru mieści się także Ścieżka Mądrości (Wisdom Path) widoki na ścieżce są bardzo przyjemne.

hkg_hong-kong_lantau-wisdom-path_002 hkg_hong-kong_lantau-wisdom-path_003

Uwielbiam atmosferę chińskich buddyjskich klasztorów,  w Hongkongu, Singapurze, Chinach, Malezji. Takie ośrodki są jak miasto w mieście często są położone na dość dużym obszarze. Mają  własne wegetariańskie restauracje, sklepy, księgarnie, czasem noclegownie dla pielgrzymów, często za darmo dystrybuują materiały (filmy, muzykę książki), mają miejsca w których można posiedzieć i odpocząć.  Można się po nich do woli włóczyć przyglądając się wszystkim rytuałom i wydarzeniom, nikt nie będzie nas zaczepiał czy miał coś przeciwko, każdy jest mile widziany i traktowany gościnnie a przy tym nienachalnie. Często są prawdziwymi enklawami spokoju – to jedyne miejsca w ruchliwej głośnej, zakurzonej azjatyckiej metropolii gdzie nie ma spalin, ćwierkają ptaki, jest cicho i są drzewa. Pachnie kadzidłem a nie spalinami. Dlatego siłą rzeczy trzeba w nich spędzić sporo czasu gdy przemierza się kilometry w kurzu, smogu i po nagrzanym betonie. Uczucia spokoju dopełniają wizerunki buddów, które są jednocześnie po trochu zrelaksowane, uśmiechnięte i obojętne. Jeśli po dłuższym okresie przebywania wyłącznie w takich świątyniach przypadkiem znajdziemy się w świątyni katolickiej zwłaszcza zabytkowej z okresu na przykład gotyku, można przeżyć kulturowy szok, gdy zobaczymy poskręcane ciała przybite gwoździami do krzyża, sceny z udziałem męczenników, wizerunki diabłów i szkieletów. Azjaci z tej części świata na wycieczkach po Europie pewnie myślą, że trafili do świata ponurych sadystów. Nawet jeśli w Buddyjskiej świątyni mamy do czynienia z wizerunkami demonów to zazwyczaj wypełniają one bardzo niewielką część świątyni, służą po prostu podkreśleniu że na świecie istnieją także siły zła i są jego nieodłączną częścią. Natomiast Europa Zachodnia w czasach średniowiecza znajdowała się chyba w dość dziwnym duchowym stanie i efektem tego są ponure i mroczne świątynie, które pod względem architektonicznym są interesujące, ale nie mam ochoty długo w nich przebywać.

Kolejną atrakcją na wyspie Lantau są Disneyland oraz Ocean Park. O tym pierwszym oczywiście nic nie napiszę bo wyjątkowo brzydzę się Disneyem. Ocean Park to połączenie wesołego miasteczka z oceanarium. Zobaczymy w nim wszystkie ważniejsze organizmy morskie w jednym miejscu (foki, delfiny, rekiny, rafę koralową, płaszczki i meduzy oraz mnóstwo ryb). Jeśli ktoś jest zainteresowany tym tematem, jeden dzień to za mało żeby wszystko obejrzeć. Mimo że całkowicie odpuściliśmy sobie część rozrywkową: wszelkie karuzele, rollercoastery i kolejki, musieliśmy oglądać morskie stworzenia w strasznym pośpiechu. Niezłe wrażenie robi olbrzymich rozmiarów akwarium w którym pływają wielkie płaszczki, rekiny, żółwie morskie i mnóstwo mniejszych ryb a w tle puszczana jest dyskretnie muzyka, która bardzo trafnie dopełnia elegancję z jaką poruszają się te wszystkie zwierzęta, czy ekspozycja przeróżnych meduz podświetlanych na różne kolory, bo tylko w ten sposób sporo z nich można dojrzeć, gdyż są prawie przeźroczyste. W wodzie poruszają się z niezwykłą gracją a całość wygląda niesamowicie. Wystawa „sea jelly” pełni funkcje uświadamiające ponieważ ponoć w związku z zanieczyszczeniami i zmianą klimatu sporo tych drobnych stworzeń jest zagrożona wyginięciem, a spełniają niezwykle ważną rolę w ekosystemie a często w ogóle nie zdajemy sobie sprawy z ich istnienia.

hkg_hong-kong_lantau_ocean-park_005 hkg_hong-kong_lantau_ocean-park_001 hkg_hong-kong_lantau_ocean-park_002 hkg_hong-kong_lantau_ocean-park_004 hkg_hong-kong_lantau_ocean-park_003

Kolejną ciekawostką na wyspie Lantau a w zasadzie na małej wysepce Tai O połączonej z Lantau mostem, jest osada drewnianych domów na palach która jest osadą rybacką o tej samej nazwie.  Możemy tu kupić najróżniejsze morskie stworzenia w formie żywej i zasuszonej.  Na wyspie nie ma samochodów. Mieszkańcy ponoć bardzo na to narzekają, że władze pozwalają im na żadną zmianę tego stanu rzeczy i zmuszają do życia w skansenie, stąd nie wszędzie na wyspie mogą dostać się karetki. Jest także problem chociażby z dostarczeniem większych zakupów. Produkuje się tu suszone ryby, które suszą się naturalnie na słońcu, żeby nie dostały się do nich robaki są gdzieniegdzie zabandażowane. Zapach nieopodal stanowisk ich produkcji jest więc zabójczy. Domy na palach są takie jak wszędzie w Azji a więc dość niechlujne, połatane tu i ówdzie różnymi luźnymi elementami na przykład z blachy falistej. Można mieć wrażenie że znajdujemy się w Wietnamie albo Tajlandii a nie w jednym z najbardziej rozwiniętych gospodarczo krajów świata. Podczas odpływu gdzie wszędzie zalega błoto to odczucie jeszcze się potęguje. Jesteśmy tam akurat w dzień rekordowych upałów tuż przed nadchodzącym tajfunem, powietrze jest niesamowicie gęste od zapachów i wilgotności tak że można je kroić nożem. Wszystko to sprawia że dość szybko się stamtąd wynosimy.

hkg_hong-kong_lantau_wioska-rybacka-tai-o_007

O co chodzi w tym szyldzie? Tego niestety nie wiem, nie napisano ani słowa po angielsku, ale kreatywność twórcy jest niezaprzeczalna i rzuca na kolana.

hkg_hong-kong_lantau_wioska-rybacka-tai-o_001 hkg_hong-kong_lantau_wioska-rybacka-tai-o_002 hkg_hong-kong_lantau_wioska-rybacka-tai-o_003hkg_hong-kong_lantau_wioska-rybacka-tai-o_004 hkg_hong-kong_lantau_wioska-rybacka-tai-o_006

Trudno uwierzyć że na tej samej wyspie dwadzieścia kilometrów dalej można znaleźć też takie widoki. hkg_hong-kong_lantau-wiezowce_001

Hongkong New Territories

Na New Territories pojechaliśmy żeby odwiedzić buddyjską świątynię Dziesięciu Tysięcy Buddów. Wpierw jednak napatoczyliśmy się na cmentarz, którego koncepcja i wygląd mnie naprawdę zachwyciły. Bardzo chciałabym po śmierci znaleźć się na takim fajnym cmentarzu i zajmować swoimi szczątkami doczesnymi tak niewiele miejsca, bo tak naprawdę po co nam gigantycznej wielkości w dodatku kompletnie bez gustu marmurowe nagrobki i dębowe trumny, które zamiast jak najszybciej połączyć nas z przyrodą robią dokładnie odwrotnie? W Hongkongu ze względu na kompaktową przestrzeń i dużo ludzi nie można by było sobie pozwolić na tak bezsensowne szastanie miejscem jak ma to miejsce u nas. To musi być strasznie fajne uczucie, przebywać na takim zadaszonym, czystym wręcz sterylnym cmentarzu na którym palą się ofiarne kadzidła i stoją owoce, a po człowieku zostaje jedynie pamiątkowa tabliczka i urna z prochami.

hkg_hong-kong_new-territories-cmentarz_005 hkg_hong-kong_new-territories-cmentarz_002 hkg_hong-kong_new-territories-cmentarz_004hkg_hong-kong_new-territories-cmentarz_003

 Świątynia Dziesięciu Tysięcy Buddów mieści na swoim terenie mnóstwo posągów postaci historycznych i tych legendarnych, które osiągnęły oświecenie, w tej chwili jest ich ponoć około 12000. Wśród buddów zdecydowanie przeważają mężczyźni jest jednak stosunkowo niewielka część świątyni poświęcona inkarnacjom kobiecym. Jak widać kobiety także w tej jak i każdej innej religii mają o wiele mniejsze szanse na zrobienie kariery i trafienie do panteonu oświeconych (albo chociaż błogosławionych lub świętych). Do świątyni zmierza się pnącą się w górę ścieżką wzdłuż której znajdują się sylwetki oświeconych, każda jest inna i ma swój charakter. Znajdziemy tutaj wszystkie najsłynniejsze przedstawienia i wizerunki buddów ze wszystkich krajów w których buddyzm panował.

hkg_new-territories_swiatynia-dziesieciu-tys-buddow_001

Pnąc się w górę mijamy wizerunki oświeconych z wszystkich krajów w których panował buddyzm.

hkg_new-territories_swiatynia-dziesieciu-tys-buddow_004

Każda postać ma swój indywidualny charakter. Niektóre są nieco straszne inne komiczne, a niektóre mają bardzo szlachetne rysy.

hkg_new-territories_swiatynia-dziesieciu-tys-buddow_003

Jest też niewielka część poświęcona kobiecym inkarnacjom, patrząc na oko – oświeconych kobiet jest tylko niewielki procent spośród dziesięciu tysięcy bodhisattwów.

hkg_new-territories_swiatynia-dziesieciu-tys-buddow_005

Niektóre postaci są ogromnych rozmiarów.

hkg_new-territories_swiatynia-dziesieciu-tys-buddow_007

A niektóre wręcz przeciwnie bardzo malutkie.

hkg_new-territories_swiatynia-dziesieciu-tys-buddow_006
hkg_new-territories_swiatynia-dziesieciu-tys-buddow_008

Niektóre mają wiele głów.

hkg_new-territories_swiatynia-dziesieciu-tys-buddow_009

A niektóre wiele rąk – Thousand Hands Buddha.

 

Hongkong 2008

Wizyta na wyspie Hongkong to prawdziwa przyjemność dla oka i poczucia estetyki. Można poobcować ze świetnymi rozwiązaniami urbanistycznymi i architekturą miejską na najwyższym poziomie. To miasto w mieście, z całymi ciągami osłoniętych od słońca i deszczu, chodników i kładek, kilka pięter powyżej poziomu ulicy. Chodzą nimi armie białych kołnierzyków z biura i do biura więc nie mogą się zmoczyć, spocić ani pobrudzić. Nieraz chodniki te przechodzą przez biura i galerie handlowe są więc też przy okazji klimatyzowane. Na prawie całej wyspie jest też sterylnie czysto i nie widać oznak zużycia czy też zmęczenia miasta dużą wilgocią i monsunowymi deszczami, prawie wszystko wygląda jak nowe, dopiero co oddane do użytku, tylko na prawdę gdzieniegdzie widać oznaki miejskiej anarchii i drobnego nieporządku. Oczywiście spodziewam się, że po początkowej fascynacji ten porządek zaczął by mnie pewnie po jakimś czasie irytować. Na jego straży stoją światowe korporacje mające tu swoje siedziby i dbające o swój prestiż i wizerunek przy pomocy armii sprzątaczek, ochroniarzy i służb porządkowych. Jest też zresztą jak w całym Hongkongu bardzo bezpiecznie, jednak na wyspie wszechobecne kamery oraz rozliczny personel pilnujący porządku sprawiają, że na pewno nawet włos nam z głowy nie spadnie. Nie ma nawet Afrykańczyków sprzedających podrabiane Roleksy, zresztą wszystko jest tu oryginalne i markowe. Nie za bardzo da się na wyspie nocować ze względu na wysokie ceny hoteli a i w centrach handlowych znajdziemy bardziej prestiżowe marki i sklepy z cenami raczej jak w Europie Zachodniej a nie Azji. Dlatego w nocy ludzie spragnieni zakupów, ulicznego jedzenia i rozrywek jadą na tańszy Kowloon a wyspa nieco pustoszeje. Wyjątkiem jest  odwiedzane przez tłumy Victoria’s Peak na którym każdy musi zrobić sobie zdjęcie z panoramą rozświetlonego miasta w tle.

hkg_hong-kong_prom_001

Już sam dojazd na wyspę z Kowloon promem Star Ferry kosztującym grosze z miłą morską bryzą wliczoną w cenę biletu jest o wiele przyjemniejszy niż metrem.

hkg_hong-kong_tramwaj_001

Po wyspie jeżdżą zabytkowe tramwaje w środku wykończone drewnem, poruszają się z prędkością niemal tak wolną jak pieszego ale są bardzo ładne.

hkg_hong-kong_gora-wiktorii-tramwaj_001

Na Victoria’s Peak jeździ również zabytkowy ale inaczej wyglądający tramwaj.

hkg_hong-kong_wiezowce_003

Skąd roztaczają się takie widoki.

hkg_hong-kong_wiezowce_004

Można pozaglądać do okien mieszkańcom mrówkowców.

hkg_hong-kong_wiezowce_001 hkg_hong-kong_wiezowce_005 hkg_hong-kong_zadaszone-chodniki_003 hkg_hong-kong_zadaszone-chodniki_001hkg_hong-kong_ulica-noca_003hkg_hong-kong_ulica-noca_002hkg_hong-kong_ulica-noca_001hkg_hong-kong_ulica-tramwaj_001
hkg_hong-kong_ulica-klimatyzatory_001hkg_hong-kong_wiezowce_002

Kowloon 2008

Hongkong dla mnie jest idealnie w sam raz. To miejsce do którego z pewnością wrócę i śmiało mogę go polecić każdemu. Bardzo chciałabym pomieszkać w nim przez dłuższy czas i mam nadzieję, że kiedyś mi się uda. Jest małym krajem (dla niektórych jakiś czas temu przestał być krajem w ogóle, ale granice póki co istnieją a odrębność od Chin mocno widać) dzięki czemu stosunkowo łatwo radzi sobie z rozmaitymi problemami, z drugiej strony nie jest tak mały by na przykład w całości dało się go przejść w jeden dzień i więc nabawimy się w nim klaustrofobii. Spokojnie byłoby tu co robić przez miesiąc. Większości ludzi kojarzy się tylko z biznesową wyspą pełną białych kołnierzyków, taka jest jednak tylko niewielka część Hongkongu.  Na każdym kroku widać że Hong Kong był oczkiem w głowie Anglików. Wszystko w nim jest starannie przemyślane i zrobione tak by jak najefektywniej wykorzystać jego specyfikę geograficzną i położenie. Z połączenia przeciwieństw zupełnie innego podejścia do świata Anglików i Chińczyków wyszła naprawdę świetna wypadkowa, która sprawia że to miejsce wygląda na dość przyjemne do życia (nie wgłębiając się tutaj w realia polityczne, pracowe i płacowe). Jest nowocześnie, ale bez przesady. Jest raczej wygodnie przynajmniej jeśli chodzi o podstawowe miejskie zagadnienia takie jak świetnie zorganizowany transport czy czysta woda, niestety ponoć nie da się tego powiedzieć o zbyt małej powierzchni większości mieszkań. Jest czysto i bezpiecznie ale ta czystość i bezpieczeństwo nie ocierają się niebezpiecznie o paranoję jak w Singapurze. Dzięki temu Hongkong jest nowoczesny ale przy tym, jak na mój gust, ludzki. Co ważne, nie będziemy mieć tutaj odczucia znajdowania się w centrum masowej turystyki jak ma to miejsce na przykład w Bangkoku, gdzie na każdym kroku ktoś ma do nas jakiś „interes” i albo chce nam sprzedać coś wysoce nielegalnego, albo oszukać. Tutaj nikomu nie wpada do głowy by w tak nieuczciwy sposób zarabiać i uprzykrzać  życie przyjezdnym. Może zrobiły to lata angielskiego panowania, może skuteczne prawo, albo po prostu jego egzekwowanie, ale można się tam czuć w stu procentach bezpiecznie.

Kowloon, dzielnica sklepów z tanią elektroniką, nocnych bazarów z zazwyczaj podrabianą markową odzieżą, mnóstwem tanich jadłodajni w których można rewelacyjnie i bezpiecznie zjeść, oraz budżetowymi hotelikami o rekordowo małej powierzchni pokoju, na przykład w Chunking Mansions, w których zresztą kręcono jeden z moich absolutnie ulubionych filmów „Łowcę Androidów” przyciąga tłumy. Kompletnie nie pasuje do drogiej, perfekcyjnej i zadbanej wyspy Hong Kong. Atmosfera jest mocno chińska. Pełno tu także małych zagraconych sklepików, sprzedających na przykład różne dziwne substancje takie jak składniki leków tradycyjnej chińskiej medycyny, tradycyjne produkty spożywcze i mnóstwo innych rzeczy wszelakiego możliwego przeznaczenia. Sprzedają w nich zazwyczaj ludzie w mocno zaawansowanym wieku, ze swoimi miejscami pracy niemal zrośnięci, bo pewnie pracują w nich kilkadziesiąt lat, zazwyczaj sprawnie mówią po angielsku i dobrze pamiętają czasy kiedy Hongkong należał do Wielkiej Brytanii. W każdym takim przedsiębiorstwie obowiązkowo znajduje się ołtarzyk z fotografiami zmarłych członków rodziny, przy którym kilka razy dziennie pali się kadzidła, w tle hałasuje wentylator i miga mały telewizor a do ścian poprzyklejane są plakaty z lat sześćdziesiątych i siedemdziesiątych. Moje serce na widok tego wszystkiego dosłownie topnieje jak wosk. Ta część miasta wygląda jak żywa sceneria filmów Wong Kar Waia. Wszystko jest tu lekko zmurszałe i przyszarzałe. Przetrwało niejedną gigantyczną ulewę czy tajfun i przetrwa jeszcze wiele więcej.

Tymczasem na zewnątrz przez prawie całą dobę nieprzerwanie przechodzą tłumy ludzi spragnionych zakupów i niedrogiego a przy tym znakomitego ulicznego jedzenia. Woda z klimatyzatorów kapie im na głowy. Jest ich tak dużo, że idąc wśród nich można tylko poruszać się ze jednostajną średnią prędkością i podążać za tłumem, ciężko się także nagle zatrzymać bo ludzka fala pcha nas do przodu i trzeba najpierw zejść nieco na bok. Gdzie indziej, w takim tłumie z pewnością działy by się różne niebezpieczne rzeczy, ktoś kogoś mógłby próbować okraść, napastować seksualnie, czy stratować w przypływie nagłej paniki. Tutaj jednak nie dzieje się nic takiego jest całkowicie bezpiecznie, tłum porusza się z bezbłędną precyzją a cały ten miejski organizm działa sprawnie i wydolnie. Co kilka minut podjeżdżają piętrowe klimatyzowane autobusy które wypluwają nowych amatorów nocnego życia i zakupów jednocześnie zabierając tych już nasyconych do daleko położonych wielopiętrowych blokowisk. Wszyscy grzecznie stoją i czekają na swoją kolej, nikt się nie pcha. Również metro działa idealnie. Z jego gardzieli wylewa się ludzka rzeka. Podziemne tunele, którymi zresztą da się przejść na prawdę spore odcinki są klimatyzowane, idealnie czyste, „upstrzone” licznymi tabliczkami z zakazami, na przykład śmiecenia i plucia. Skonstruowane tak, by obywatele jak najsprawniej mogli poruszać się w obydwu kierunkach (ruch jest lewostronny). Całość przypomina sprawnie działające mrowisko.

hkg_hong-kong_tlum-na-ulicy_002 hkg_hong-kong_kowloon-autobusy_002 hkg_hong-kong_tlum-na-ulicy_001 hkg_hong-kong_szyldy_001 hkg_hong-kong_kowloon-autobusy_001 hkg_hong-kong_metro_001 hkg_hong-kong_prom_001 hkg_hong-kong_ulica_001